Menu

Jacek Ture Nadzin

O mojej Babce Poli Gojawiczyńskiej a także o książkach i życiu.

Już w księgarniach firmy swiatksiazki.pl

ture1938

"Dziewczęta z Nowolipek" - wydanie specjalne z okazji 120 rocznicy urodzin autorki. 

Od 21.12 do nabycia w księgarniach firmy Świat Książki w całej Polsce.

Książka po raz pierwszy ilustrowana. Rysunki, 46 sztuk, autorstwa Antoniego Uniechowskiego.

Autor: Pola Gojawiczyńska

-30%
Wydawca: Puenta
Typ okładki: oprawa zintegrowana
Liczba stron: 304
Wymiary: 17x24 cm
EAN: 9788391503096
Data wydania: 21-12-2016
Kategorie: proza > proza polska
 
powiększ

 
Opis:

Rzadko zdarza się spotkać powieść tak mądrze, z tak głębokiem ujęciem każdego konfliktu komponowaną. Nie jest to życie „bez obsłonek”; jest to tylko życie, nie szczędzące żadnych doświadczeń… Powieść skupiona, poważna, nie używająca ani jednego słowa dla ozdoby, wypowiadająca tylko to, co musi być wypowiedzianem. Tragedja kobiety – temat tylokrotnie i ztylu stron poruszany, znajduje tu całkowicie nowe ujęcie, odważne w odsłanianiu prawdy, pozbawione wszelkiej z góry założonej tendencji.

Jan Dąbrowski „Kurjer Poranny

Cena :

39.20 zł

Oszczędzasz 16.80zł

Wysyłamy: w 24h

Do nabycia w Internecie

swiatksiazki.pl albo w naszych księgarniach

Albo u mnie :

jaceknadzin@gmail.com

Nowości z Internetu!

ture1938

 

 Od paru dni książka jest do kupienia na internecie.  Cena około 50 złotych.

Po raz pierwszy wydanie ilustrowane. Rysunki Antoniego Uniechowskiego.

 

 

Dziewczęta z Nowolipek

Dziewczęta z Nowolipek

Autor: Pola Gojawiczyńska
  • Wydawca: Puenta
  • Oprawa: oprawa zintegrowana
  • EAN: 9788391503096
  • Kategorie: proza polska
  • Data wprowadzenia: 21-12-2016
  • Data premiery: 21-12-2016

Ja też sprzedam.

Pisz : jaceknadzin@gmail.com

 

"Dziewczęta z Nowolipek".

ture1938

6455288238 (192×144)

 Nowe wydanie książki, ilustrowane przez Antoniego Uniechowskiego. Do nabycia u mnie:

jaceknadzin@gmail.com

Cena 2o złotych plus przesyłka. /stara cena 49.90/

O Poli, Kurier Polski w rocznicę jej urodzin:

BLISCY DO DZIS.

"Jeśli dziś, w 80 tą rocznicę urodzin Gojawiczyńskiej, przypomnieliśmy całe życie Pani Poli, to nie bez powodu. Jak u mało której z polskich pisarek poświadcza się bowiem w życiu Poli Gojawiczyńskiej zgodność życiowej drogi i literackich zainteresowań. Proletariuszka z krwi i kości, stworzyła niepowtarzalną galerię zwykłych szarych lidzi w naszej literaturze. Są oni wyposażeni w to wszystko co ceniła pani Pola całe życie : wrażliwe ludzkie sumienie, braterskie uczucia, umiłowanie ziemi rodzinnej, wiarę w przyszłość...."


 

Pan Kazimierczak i jego forum nienawiści!

ture1938

 

logo5_twitter_400x400.gif (400×400)

Pisze Pan Kazimierczak, założyciel i właściciel POLONIINFO.SE w Sztokholmie:

"

kajetan
Sztokholm


Wpisów: 15238
Od: 2000-09-01
2016-09-28 21:38


Nie jestem bezpośrednio odpowiedzialny za moderację. Skończyłem aktywnie moderować jakieś 8 lat temu. Jestem współzałożycielem PoloniaInfo i w tej chwili wciąż jeszcze jednym z właściceli, choć od ponad 4 lat tylko biernym i nie mam wglądu w prace redakcyjne portalu. Nie mam pojęcia kto teraz co robi w PoloniaInfo i kto jest za co odpowiedzialny. Moje zobowiązania ograniczają się do tego, żeby serwery i infrastruktura działała. Inne rzeczy czasem robię, jak mnie ktoś z redakcji poprosi, lub jak sam zauważę coś, co jest ewidentnym przegięciem. Ale nie czytuję forum, więc nie robię tego często.

 "

Są to wierutne kłamstwa. 

Po pierwsze Pan Kazimierczak, jako właściciel poloniinfo moralnie i PRAWNIE odpowiada za szerzenie nienawiści do Zydów i imigrantów. 

Po drugie jeśli nie czyta to dlaczego ciągle jego wpisy są widoczne na FORUM. Pisze nie wiedząc gdzie i co?

Kłamstwo, kłamstwo i fałsz!!!!!

Jakie wpisy nigdy nie powinny egzysować Na forum Polonii i na żadnym innym forum Polaków!

Np takie o Komitecie Obrony Robotników / KOR/ :

 

sorell


Wpisów: 11327
Od: 2010-04-16
2016-02-20 23:00

Tak Wandziu, stosujecie różne kamuflaze.... Aby nie pieprzy bo KOR to zydy i część środowiska rządowego również. Nastąpił podział lupow. Kohne był figurantem i frajerem.

emigrant88


Wpisów: 1190
Od: 2014-10-12
2016-09-25 20:00
  Kolejni kur.. bohaterowie walki o wolnosc z Lipskim i kuroniem na czele.

 

Borrka
Hospicjum na Wilsona


Wpisów: 14618
Od: 2003-04-06
2016-09-25 19:25
Tak mówil politruk ZP Grunwald na prelekcji w moim owczesnym zakladzie pracy.
Mowil, to pewnie wiedzial

No wiec, wlasnie 40 lat temu, te Zydy zebraly sie w jakiejs synagodze i szwargocąc w jidisz, zalozyly Komitet Obrony Robotników, ktorego sklad na tle obecnej walki politycznej w Kraju, jezy wlos
Az trudno uwierzyc, iz CI ludzie mogli skutecznie wspolpracowac.

Mowiac powaznie - odwazne panie i panowie, bo za takie zabawy mozna bylo wtedy do ziemi trafic.
  Profil uzytkownika: Borrka     
WEHRWOLF
FESTUNG EUROPA


Wpisów: 21
Od: 2015-11-29
2016-09-25 19:31
A nie przypadkiem KOD??

 

kamka1238


Wpisów: 6948
Od: 2007-11-19
2015-09-05 18:00
"auta z pomocą humanitarną - przede wszystkim z jedzeniem i wodą, a oni te auta zwyczajnie przewracali... Z megafonów Austriacy nadawali komunikat, że jest zgoda, by przeszli przez granicę - chcieli ich zarejestrować i puścić dalej - ale oni tych komunikatów nie rozumieli. Nic nie rozumieli. I to było w tym wszystkim największym horrorem... Na tych kilka tysięcy osób nikt nie rozumiał ani po włosku, ani po angielksu, ani po niemiecku, ani po rosyjsku, ani hiszpańsku... Liczyło się prawo pięści... Walczyli o zgodę na przejście dalej i tą zgodę mieli - ale nie rozumieli, że ją mają! W autokarze grupy francuskiej pootwierali luki bagażowe - wszystko, co znajdowało się w środku, w ciągu krótkiej chwili zostało rozkradzione, część rzeczy leżała na ziemi... Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie miałem okazji oglądać podobnych scen i mam poczucie, że to dopiero początek. Na koniec dodam, że warto pomagać, ale nie za wszelką cenę..."
http://wiadomosci.wp.pl/ka t,1356,title,6500-uchodzcow-dotarlo-do-Au strii-czesc-jest-w-drodze-do-Niemiec,wid, 17823856,wiadomosc.html
Dzicz, ktora idzie po zasilki.
Faceci w sile wieku zamiast zostac i walczyc w swoich krajach jada po zasilki.
Wszyscy , ktorzy tak bardzo tej dziczy chca pomoc powini od siebie zaczac i swoje
mieszkania im dac
Chciano Europe oslabic i oslabiono a to dopiero poczatek....
Rozbita Europa nie bedzie w stanie pomoc Rosji,
a przeciez to TYLKO o to chodzi, o nic wiecej, po trupach do celu
  Profil uzytkownika: kamka1238     

 "

Prawda o Polsce wg poloniinfo.se!

ture1938

Sztokholm.

POLONIAINFO.SE PROWOKUJE.

POLONIA SZWEDZKA ......... NIE REAGUJE!

    Temat:
" KOR to sami Zydzi"

Hospicjum na Wilsona


Wpisów: 14595
Od: 2003-04-06
2016-09-25 19:25
Tak mówil politruk ZP Grunwald na prelekcji w moim owczesnym zakladzie pracy.
Mowil, to pewnie wiedzial

No wiec, wlasnie 40 lat temu, te Zydy zebraly sie w jakiejs synagodze i szwargocąc w jidisz, zalozyly Komitet Obrony Robotników, ktorego sklad na tle obecnej walki politycznej w Kraju, jezy wlos
Az trudno uwierzyc, iz CI ludzie mogli skutecznie wspolpracowac.

Mowiac powaznie - odwazne panie i panowie, bo za takie zabawy mozna bylo wtedy do ziemi trafic.
  Profil uzytkownika: Borrka     
WEHRWOLF
FESTUNG EUROPA


Wpisów: 21
Od: 2015-11-29
2016-09-25 19:31
A nie przypadkiem KOD??
  Profil uzytkownika: WEHRWOLF     
Borrka
Hospicjum na Wilsona


Wpisów: 14595
Od: 2003-04-06
2016-09-25 19:54
Zesralbys sie ze strachu, gdybys choc raz znalazl sie w sytuacji korowcow
  Profil uzytkownika: Borrka     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 20:00

Kor kolejni kur.. bohaterowie walki o wolnosc z Lipskim i kuroniem na czele.

  Profil uzytkownika: emigrant88     
Borrka
Hospicjum na Wilsona


Wpisów: 14595
Od: 2003-04-06
2016-09-25 20:11
Jak wyzej.
  Profil uzytkownika: Borrka     
WEHRWOLF
FESTUNG EUROPA


Wpisów: 21
Od: 2015-11-29
2016-09-25 20:17
Ależ Borrrkowy Śmierdzielu.. To że na strach reagujesz sraniem nie znaczy, że wszyscy tak mają...
  Profil uzytkownika: WEHRWOLF     
Badboy


Wpisów: 19763
Od: 2004-06-10
2016-09-25 20:17
chwała bohaterom, z wyjątkiem Macierewicza, który już wtedy był deklem tyle, że chegewarystowskim
  Profil uzytkownika: Badboy     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 20:22
Slyszalem jak to kuronia i michnika agentura tropila i przesladowala
Borkka zachowaj te opowiesci dla siebie i przestan ludzi chlamem karmic.
Lap prawdziwych bohaterow, poczytaj moze zmienisz priorytety.
https://pl.m.wikipedia.org /wiki/Maksymilian_Maria_Kolbe
  Profil uzytkownika: emigrant88     
Badboy


Wpisów: 19763
Od: 2004-06-10
2016-09-25 20:38
a co słyszałeś?
  Profil uzytkownika: Badboy     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 20:45
Ze ich pobyt w kryminale to byl jeden wielki szwindel
Zreszta patrzac jak sie sprawy potoczyly dzisiaj nie trzeba nawet swiadkow ani dokumentow,ze dzialanosc opozycyjna tych pajacy jest tak prawdziwa jak patriotyzm andrzeja dudy.
Badboy ja wiem,ze z twojego punktu widzenia dla ciebie sa bohaterami,bo wiemy po ktorej stronie stoisz ok spoko nauczylem sie z tym zyc.
Jednak badboy ta propaganda byla dobra zeby tlumic wackow starszej generacji,mloda tego nie kupuje,ba mloda generacja wymaze tych bohaterow z pamieci przyszlych pokolen
  Profil uzytkownika: emigrant88     
Badboy


Wpisów: 19763
Od: 2004-06-10
2016-09-25 20:55
"Ze ich pobyt w kryminale to byl jeden wielki szwindel"

bardzo ciekawe, Kuroń w latach 64-67, 68-71, Michnik jako 22latek 68-70, i obaj po wprowadzeniu stanu wojennego pewnie przebywali w sanatorium na Kubie
  Profil uzytkownika: Badboy     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 21:00
Ja nie mowie,ze nie byli w kryminale,musieli tam byc zeby uwiarygodnila sie w miare ich nowa bohaterska tozsamosc.


  Profil uzytkownika: emigrant88     
Badboy


Wpisów: 19763
Od: 2004-06-10
2016-09-25 21:06
tak, sadzając Michnika do więzienia w 1968 komuniści już wtedy planowali, że go "uwiarygodnią" na czas kiedy zostanie redaktorem naczelnym najbardziej wpływowego dziennika w Polsce w 21 lat później... ty serio wierzysz w takie brednie??? komuna nawet plany gospodarcze miała jedynie 5 letnie, bo na więcej brakowało im wyobraźni
  Profil uzytkownika: Badboy     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 21:25
Bad moze nie komunisci,ale panowie oswieceni z Adamem Schaffem np juz wiedzieli
  Profil uzytkownika: emigrant88     
Badboy


Wpisów: 19763
Od: 2004-06-10
2016-09-25 21:42
...i ludzie jaszczury
  Profil uzytkownika: Badboy     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-25 22:04
Badboy badboy ja nie jestem z pierwszej lapanki.
  Profil uzytkownika: emigrant88     
Borrka
Hospicjum na Wilsona


Wpisów: 14595
Od: 2003-04-06
2016-09-25 23:22
Bardzo dobrze znalem jednego korowca z drugiej linii, a moze z trzeciej.
Esbecy bili go w rekawiczkach, by sladow nie zostawic.
O ile Michnika zabic baliby sie, ze wzgledu na efekt propagandowy, C. mogliby spokojnie.
Nie takim jak wy, "patrioci", wystawiac oceny naprawde odwaznym ludziom.
  Profil uzytkownika: Borrka     
emigrant88


Wpisów: 1138
Od: 2014-10-12
2016-09-26 08:46
Nie takim jak wy, "patrioci", wystawiac oceny naprawde odwaznym ludziom.

Hmmmm mowi to ten ktory kazdego roku poddaje ocenie uczestnikow Powstania Warszawskiego.
Borrka tu nie chodzi o wystawianie nikomu oceny,ale o zwykla
przyzwoitosc i prawde historyczna.
  Profil uzytkownika: emigrant88     
Forum -> Polityka w Szwecji -> KOR to same Zydy
Pokaż wpisy

0
 




PRACA W POLSKIM SKLEPIE SPOZYWCZYM W VÄSTERHANINGE (Västerhaninge)
Poszukuje do wstawianiem okien drewnianych (Flemingsberg )
Stanowisko - Asystentka Fryzjerki (Stockholm )
Kobieta do sprzatania (Stockholm)
Sprzatania (Sollentuna)
Prace budowlane/ciesla (Stockholm )
rozbiorka rusztowania (Stockholm)
Praca odzaraz (Enköping 80km stockhom)
Więcej





Nigdy nie byłam osobą wybitnie ciepłolubną. Nie to, że od razu uwielbiałam zimno, ale powiedzmy, że te 20-25 stopni to była moja temperatura idealna - przy 30 zaczynałam umierać ;). Jakoś kompletnie mi się to zmieniło, odkąd się przeniosłam do Szwecji. Kompletnie zatęskniłam za upałami. W Sztokholmie, nawet w szczycie lata przy pięknej pogodzie, nigdy nie było mi naprawdę ciepło. Wiatr od morza robił swoje i nawet, gdy termometry pokazywały 25 stopni w cieniu, to bez swetra nie wychodziłam. Dlatego udane wakacje zaczęły oznaczać morze na tyle ciepłe, by się w nim kąpać oraz temperatury powietrza przekraczające 30 stopni. I dlatego z Zadaru wróciłam przeszczęśliwa ;).
Niestety, Zadar (jak i większość Chorwacji z tego, co słyszałam) nie słynie z pięknych, białych i piaszczystych plaż. Wszystkie przewodniki zachwalały położoną niedaleko od centrum miasta plażę Kolovare, więc wybrałyśmy się tam już pierwszego dnia. Część "plaży" stanowiły betonowe płyty, śliskie od porostów. Większa część to jednak długa plaża kamienista.
Moje zakupione przed wiekami w Grecji buty do kąpieli już dawno odeszły do historii, więc po zadarskiej plaży chodziłam boso. Powoli i ostrożnie, ale niewiele mi to pomogło :P. Przywieziony zapas plastrów nie wystarczył, a blizny po kamieniach wciąż są wyraźne. I to nie tylko na stopach, bo próbowałam sobie pomagać rękami w utrzymywaniu równowagi... Jeszcze tego samego bez zastanowienia kupiłam buty do chodzenia po kamienistych plażach - 60 kun (34,50 zł) i już można się bardziej nacieszyć plażą ;)
Historyczne centrum Zadaru otaczają grube mury miejskie, pozostałości dawnej potęgi miasta. To tylko niewielka część tego, co znajdowało się w tym miejscu kilkaset lat temu, ale wciąż zachowało się 8 bram i spora część murów. Współcześnie zaś to idealne miejsce do spacerów :)
Zadar dla takiego miłośnika historii jak ja to niemalże raj ;). Pierwsza osada powstała tam już w IV w. p.n.e., która wkrótce na kilkaset lat trafiła pod panowanie Rzymian. Zadar wielokrotnie zmieniał swych właścicieli - był wolnym miastem, potem pod panowaniem chorwackim, Państwa Weneckiego, Austrii... Choć w wyniku II wojny światowej ogromna część Zadaru została zmieniona w ruiny (według miejscowego przewodnika to było trzecie - po Warszawie i Dreźnie - najbardziej zniszczone europejskie miasto), to wciąż zachowało się tam wiele zabytków z różnych okresów. Nawet starożytne forum rzymskie z ruinami budowli z tamtych czasów!
Ku mojemu zachwytowi, w Zadarze znajduje się też naprawdę sporo kościołów :). Pierwszym, do którego zajrzałyśmy była XII-wieczna katedra św. Anastazji, wybudowana w stylu romańskim. Niestety, nie można tam było robić zdjęć, więc mogę tylko polecić przejrzenie tego, co już oferuje google
Za to zdecydowaną ciekawostką był kościół św. Donata, wybudowany w IX w. Znajduje się on tuż przy rzymskim forum i ma kształt rotundy. Wstęp płatny, dokładnie nie pamiętam, ale była to dość symboliczna opłata - ok. 10-20 kun (6-12 zł).
Moje pierwsze wrażenie to totalne zaskoczenie - "w tym kościele nic nie ma!". Słyszałam wprawdzie, że w św. Donatanie odbywają się liczne koncerty, bo akustyka jest niesamowita. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, że poza tym kościół już od dawna nie jest w użyciu. Jego część została zniszczona w czasie II wojny światowej i nie wszystko zostało już potem zrekonstruowane.
Warto pozwolić sobie zabłądzić na uliczkach Zadaru - może nie mają takiego uroku jak wiele włoskich miast i miasteczek, ale wciąż można trafić do ciekawych zakątków :). Także plac przy ratuszu w sezonie tętni życiem - jest niemal zapełniony kawiarniami i restauracjami i często można tam usiąść i posłuchać muzyki na żywo :)
Na starym mieście niemalże zza każdego rogu wyłania się kościół. Niektóre z nich są tak niewielkie, że to właściwie bardziej kapliczki niż kościoły. Takim przykładem może być Chiesa della Madonna della Salute, która znajdowała się niemal tuż obok wynajmowanego przez nas mieszkania.
Za to zdecydowanym must-see, jeśli chodzi o zadarskie kościoły - jest klasztor franciszkański. Powstał on na początku XIII wieku, jeszcze za życia samego św. Franciszka. Przyklasztorny kościół jest obecnie najstarszym kościołem gotyckim w całej Dalmacji.
Wstęp na teren klasztoru, kościoła i skarbca kosztuje 15 kun (8,60 zł) i, niestety, płacić można tylko gotówką. Wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić, Szwecja mnie chyba za bardzo rozpuściła ;). Sam budynek kościoła jest dość prosty, jednak ołtarz jest pięknie zdobiony. Ponadto warto zajrzeć też do wspomnianego skarbca - u Franciszkanów znajduje się XII-wieczny ręcznie malowany drewniany krucyfiks.
Wybrzeże przy starym mieście to właściwie tylko promenada, zawsze pełna turystów. Rozciąga się z niej piękny widok na zachód słońca, więc wieczorami nieraz ciężko tamtędy przejść ;). I język polski jest tam zdecydowanie dominujący. Wbudowano tam też organy morskie, wydające dźwięki, gdy docierają do nich fale. Jedna z wielu atrakcji turystycznych, których nie rozumiem i którymi nie potrafię się zafascynować ;) Ten filmik pokazuje zarówno organy, jak i instalację świetlną nieopodal. Musiało to być kręcone poza sezonem i w środku nocy, bo nam też się zdarzało bywać tam nocą i zawsze były tłumy ;)
A tak to wygląda, jak się stanie kilka kroków dalej i obejmie też ludzi... ;)
I na koniec kilka nocnych zdjęć z Zadaru... Nawet nie wiecie, jak mi brakuje nocnych spacerów w krótkim rękawku ;)
" class="posthref" data-href="http://direction-sweden.blogspot.com/2016/09/zadar-i-tesknota-za-latem.html" target="_blank">Zadar i tęsknota za latem
Direction: Sweden!
Na pewno podczas nauki słówek w jakimś języku obcym zdarzyło się Wam roześmiać. Albo dlatego, że słówko po prostu kosmicznie dziwnie i zabawnie brzmiało, albo dlatego, że kojarzyło się z czymś zupełnie innym w języku polskim, albo jeszcze z jakichś innych niezrozumiałych powodów.
 
Dzisiaj dwudziesty piąty dzień miesiąca, co oznacza kolejną odsłonę akcji "W 80 blogów dookoła świata", podczas której blogerki i blogerzy kulturowo-językowi tego samego dnia o tej samej porze publikują teksty na jeden, wspólnie wybrany temat. Dziś będzie śmiesznie, bo przedstawimy Wam zabawne słowa z różnych języków. 
 
Ja mam dla Was 10 słówek, które utkwiły mi w pamięci, bo za każdym razem, kiedy myślę o tym, jak brzmią, co znaczą, czy jak zostały utworzone, po prostu nie mogę się nie uśmiechnąć. No to zaczynamy!
 
 


1. bebis (bobas, dzidziuś)

2. muffins (muffin)

3. keps (czapka z daszkiem)



Dlaczego uważam bobaski, muffiny i czapki bejsbolówki za zabawne? Z racji wyglądu i pochodzenia tych słów. Poznajecie -s na końcu? Jeśli kojarzy się Wam z angielską formą liczby mnogiej, to słusznie! W podobny sposób do szwedzkiego weszły słowa na ciastko - kex od angielskiego cakes. Słówka te oczywiście tworzą liczbę mnogą w szwedzkim: bebisar, muffinsar, kepsar. 
 
I pomyśleć, że ja żartowałam z graczy, którzy inwestują w różne "ekstenszynsy" i że nigdy wcześniej nie zareagowałam na nuggetsy i krakersy!



4. ogräs (chwast)

5. odjur (potwór)


Co mają ze sobą wspólnego chwasty i powtory? I dlaczego i te słowa mnie bawią? Tu też chodzi o pochodzenie tych słów. O- jest szwedzkim przedrostkiem, tworzącym antonimy. Jak nasze nie-. Na przykład: trevlig (miły) - otrevlig (niemiły), gilla (lubić) - ogilla (nie lubić, dezaprobować), vän (przyjaciel) - ovän (nieprzyjaciel, wróg). Wróćmy do naszych chwastów i potworów. Szwedzkie gräs znaczy trawę, a djur zwierzę. Chwast okazuje się więc "nie-trawą", a potwór "nie-zwierzęciem". Logiczne, prawda?
 
(tu zawsze przypomina mi się kawał z Jasiem: "Jak nie dźwiedź, to ja już nie wiem)


6. tjuvtitta (podglądać)

7. tjuvlyssna (podsłuchiwać)


Dziś dużo będzie rozbierania słów na kawałki! Bardzo lubię podglądanie i podsłuchiwanie - oczywiście, może nie same czynności, ale to, jak ich określenia wyglądają po szwedzku. Tjuv to po szwedzku złodziej, titta znaczy "patrzeć", a lyssna, jak możecie się domyślać, znaczy "słuchać". Podglądanie i podsłuchiwanie to więc trochę takie "złodziejskie" patrzenie i słuchanie, na granicy moralności i legalności.


8. lathund


Lathund to ściąga - taka skrótowa instrukcja obsługi, która ma pomóc początkującym w różnych dziedzinach, w zapamiętaniu co i jak po kolei mają robić. Pewnie zdarzało się Wam coś takiego wypisywać na karteczkach samoprzylepnych, umieszczanych nad biurkiem czy obok komputera. Lathund, jeśli podzielimy to słowo na części i potraktujemy dosłowie, to "leniwy pies". Mnie śmieszy.


9. knullrufs


Knullrufs bawi mnie dlatego, że w ogóle takie słowo istnieje. To określenie na rozczochraną fryzurę, którą ktoś ma po łóżkowych igraszkach. 


10. fiffig


Fiffig to taki zmyślny, sprytny, cwany. Słowo to bawi mnie bo... po prostu śmiesznie brzmi i równie śmiesznie wygląda. I jak na moje ucho - dźwiękiem całkiem fajnie oddaje własnie spryt!




Zobaczcie, jakie inne zabawne słowa w różnych językach wytropili dla Was blogerzy:
 
Chiny:
Biały Mały Tajfun - Śmieszne wyrazy
 
Finlandia:
Suomika: Fińskie słówka podobne do polskich brzydkich wyrazów
 
Francja:
FRANG - Śmieszne francuskie słowa
Zabierz Swego Lwa, “frisotter, bambocher, inébranlablement (31)”
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim - Pół żartem, pół serio
 
Hiszpania:
10 wyrazów, które rozśmieszają Hiszpanów w ich własnym języku. Sprawdź dlaczego
 
Japonia:
Japonia-info.pl: Śmieszne wyrazy po japońsku
 
Kirgistan:
Kirgiski.pl: Śmieszne kirgiskie wyrazy
 
Niemcy:
Niemiecki w Domu : 10 śmiesznych wyrazów po niemiecku
 
Norwegia:
Norwegolożka: Co jest zabawnego w języku norweskim?
 
Rosja:
Dagatlumaczy.pl - blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim: Zabawne skojarzenia w nauce słówek
 
Wielka Brytania:
Angielska Herbata: Niezwykłe angielskie słówka - część 1
English with Ann: Jak śmieją się Brytyjczycy?
 
Włochy:
italia-nel-cuore - Śmieszne wyrazy? Tak, ale to tylko pozory…


Macie swoje ulubione zabawne słowa w językach obcych, które znacie i których się uczycie? Podzielcie się nimi w komentarzach, pośmiejemy się razem!
 
 
PS. Sprawdźcie jeszcze, jakie szwedzkie słowa nieustannie bawią anglojęzycznych!
 
 
 
" class="posthref" data-href="http://szwecjoblog.blogspot.com/2016/09/10-zabawnych-szwedzkich-sow.html" target="_blank">10 zabawnych szwedzkich słów
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Continue reading Muzeum etnograficzne czyli Baltazar Gąbka wśród makabrycznych figurek." href="https://agnieszkawieckowska.wordpress.com/2016/09/21/muzeum-etnograficzne-czyli-baltazar-gabka-wsrod-makabrycznych-figurek/" target="_blank">Muzeum etnograficzne czyli Baltazar Gąbka wśród makabrycznych figurek.
Agnes na szwedzkiej ziemi.
Do Skansenu po raz pierwszy zajrzałam na krótko po przeprowadzce do Sztokholmu. Wtedy był to raczej pomysł na spędzenie ładnego dnia na dworze i przy okazji zobaczenia czegoś nowego, jednak niewiele wtedy widziałam wewnątrz budynków. Zresztą i wpis z tamtej wizyty jest dość lakoniczny ;). Tym razem dane mi było spędzić w Skansenie więcej czasu i dużo lepiej poznać to miejsce :)
Sztokholmski Skansen założył w 1891 r. Artur Hazelius i jest to nie tylko pierwsze tego typu muzeum w Szwecji, ale też na świecie. Pomysł przeniósł się potem na grunt pozostałych krajów skandynawskich, a następnie rozprzestrzenił po świecie :).
O tym, jak dojechać do Skansenu, pisałam już wcześniej i te informacje są nadal aktualne. Zmieniły się już niestety ceny - w tym roku za bilet normalny zapłaciłam 180 koron (81 zł). Pełen cennik na 2016 rok znajdziecie tutaj. Choć poza sezonem ceny są zazwyczaj niższe, to warto pamiętać, że wzrastają one, gdy w Skansenie coś się dzieje. Za wstęp na obchody Nocy Walpurgi czy na jarmark bożonarodzeniowy zapłacimy 150 koron  (67 zł). Jedyny dzień w roku, kiedy wstęp do Skansenu jest bezpłatny, to Wigilia :)
Obecnie w Skansenie znajduje się prawie 150 budynków, a większość z nich została zakupiona właśnie przez Hazeliusa (swoją drogą, założył on też Muzeum Nordyckie i aż do 1963 roku stanowiło ono wraz ze Skansenem jedną całość). Hazelius podróżował po Szwecji, kupował budynki, rozbierał je i w częściach przewoził do Sztokholmu, gdzie były one na nowo składane. W efekcie dziś możemy tam zobaczyć budynki prawie z całej Szwecji i ich wystrój.
Bardzo mi się spodobała jedna z chat, której ściany udekorowano scenami biblijnymi... tyle, że w nieco bardziej nowoczesnym wydaniu :). Trzej królowie w wersji szlacheckiej - czemu nie? ;)
Pracownicy Skansenu są poprzebierani w dawne stroje, by jeszcze lepiej oddać to jak wyglądała Szwecja przed rewolucją przemysłową. W większości budynków można spotkać osoby, które opowiedzą nam ciekawe historie, wytłumaczą, do czego służyły dane przedmioty lub zademonstrują, jak ludzie radzili sobie kiedyś bez technologii :)
Jak powszechnie wiadomo ;), uwielbiam kościoły. Dlatego też nie mogłam sobie odpuścić zajrzenia do tego XVIII-wiecznego, który do Skansenu przeniesiono z Västergötland. Świątynia jest dość prosta i drewniana, może i bez witraży, ale za to z pięknymi freskami z 1735 roku. 
Kościoły to jedno, co uwielbiam, a drugie to kamienie runiczne ;) Również i taki kamień możemy zobaczyć, a niedaleko od niego znajdziemy spory kamień milowy, który swego czasu stał przy jednym z traktów.
Poza domkami i kościołem, w Skansenie znajdują się też inne budynki użyteczności publicznej - jak chociażby sklep czy szkoła. W każdym z nich również znajdują się pracownicy, robiący np. za nauczycieli czy sprzedawców, zawsze gotowi, by odpowiedzieć na wszystkie nasze pytania :)
Najstarszym budynkiem w Skansenie - a zarazem jedynym niepochodzącym ze Szwecji - jest XIV-wieczny Vastveit (coś w stylu magazynu czy spichlerza) pochodzący z Norwegii. Choć, jakby nie patrzeć, Szwecja i Norwegia stanowiły jedno państwo, gdy Skansen powstawał. Niedawno byłam na rejsie z przewodnikiem i gdy przepływaliśmy koło Skansenu, przewodnik wskazał na ten budynek, mówiąc, że mieści się w nim ambasada norweska... Ach, ta sąsiedzka przyjaźń ;)
Ponadto w Skansenie znajduje się też mini-zoo, skupiające się jednak tylko na zwierzętach z tej części świata. Zobaczymy tam więc wilki, rysie, niedźwiedzie, renifery czy łosie. Jeśli jesteśmy ciekawi nieco bardziej egzotycznych stworzeń, możemy też odwiedzić Akwarium. Niestety, wstęp tam jest dodatkowo płatny - 120 koron (54 zł) za osobę dorosłą i 60 za dziecko.
A dla dzieci jest jeszcze coś pomiędzy placem zabaw a małym wesołym miasteczkiem. Pewnie też po szwedzkich cenach, ale tam już nie zaglądałam ;)
Zdecydowanie polecam taką wizytę, zwłaszcza przy ładnej pogodzie. Tylko warto zarezerwować sobie na taki wypad co najmniej kilka godzin - jakby nie patrzeć, jest co oglądać ;)
" class="posthref" data-href="http://direction-sweden.blogspot.com/2016/09/z-wizyta-w-skansenie.html" target="_blank">Z wizytą w Skansenie
Direction: Sweden!
" class="posthref" data-href="https://zuzziezazzles.wordpress.com/2016/09/14/hasta-la-vista-bejbi/" target="_blank">HASTA LA VISTA BEJBI
zuzziezazzles
Ostatnimi czasy praca i wyjazdy pochłaniają mnie na tyle, że ciężko znaleźć tyle wolnego czasu, ile wymaga napisanie dłuższego posta. Za to z przyjemnością odprężam się, przeglądając zdjęcia z wakacji. A wypad z Bieszczady to jeden z takich wyjazdów, gdzie zdjęcia potrafią oddać znacznie więcej niż słowa... :)
Pierwszego dnia, ze względu na dobre prognozy pogody, wybraliśmy trasę przez Tarnicę i Halicz. Prognoza na drugi dzień zapowiadała ciepły i słoneczny dzień, ale tylko do pewnego momentu. Dlatego zdecydowaliśmy się wyruszyć z Przełęczy Wyżnej na Połoninę Wetlińską, a stamtąd gdzieś dalej w góry - na ile pogoda pozwoli. Na za wiele nie pozwoliła, niestety, ale 15-kilometrowy spacer po górach to zawsze coś ;).
Na szczęście przed południem pogodę mieliśmy jak marzenie i wejście na Połoninę Wetlińską to była czysta przyjemność :). Z Przełęczy Wyżnej biegnie tam żółty szlak, wejście którym przewidziano na 1:15 godz. Mi zajęło to trochę mniej czasu, rodzicom nieco więcej, więc akurat mogłam sobie posiedzieć na górze i złapać oddech, ciesząc się słońcem ;).
Choć Chatka Puchatka plasuje się na końcu rankingów jeśli chodzi o jakość schronisk górskich w Polsce, to zimne piwo mieli (za całe 10 zł za puszkę ;) ), a wtedy nic więcej do szczęścia mi nie było potrzebne ;). Ale raczej zatrzymać się na dłużej w miejscu bez kanalizacji, bieżącej wody i elektryczności to bym nie chciała, za reklamowane na stronie "spartańskie warunki" raczej podziękuję... Za to posiedzieć na słońcu z czymś zimnym do picia i podziwiać takie widoki... czemu nie? ;)
Sama Połonina Wetlińska nie jest wyjątkowo wysoka - w najwyższym punkcie (Roh) liczy sobie zaledwie 1255 m n.p.m. Ciągnie się za to na długość 8 km i bądźmy szczerzy, nikt nie chodzi w Bieszczady dla wysokości, a właśnie dla widoków :)
A chodząc w towarzystwie mojej mamy, zaczyna się zwracać uwagę nie tylko na krajobrazy górskie, ale też na wszystkie chwasty dookoła. Usłyszałam wprawdzie, że chwasty i kwiatki mają swoje nazwy, ale mi do szczęścia wystarczyło wiedzieć, że zrobiłam zdjęcie białym czy fioletowym kwiatkom... ;) No i oczywiście wypatrywałam jaszczurek, które w wielu miejscach wygrzewały się na słońcu.
Tutaj na trasie już tak bardzo nie gnałam do przodu - w końcu to nie ja nosiłam w plecaku płaszcze przeciwdeszczowe i nierozsądnym byłoby oddalanie się od nich zanadto ;). I za nami i przed nami kłębiły się coraz ciemniejsze chmury, ale my póki co wciąż szliśmy w słońcu...
W pewnym momencie nie dało się już nie słyszeć grzmotów... również dobiegających z obu stron. Przestaliśmy się więc zastanawiać, czy uda nam się uciec przed burzą. Sensowniej było pomyśleć, która z burz złapie nas na szlaku pierwsza ;)
Gdy krajobraz dookoła zaczął wyglądać już tylko jak na poniższym zdjęciu, doszłam do wniosku, że chyba lepiej będzie schować aparat do torby. Chwilę potem w pośpiechu wyciągaliśmy już płaszcze przeciwdeszczowe... W coraz większej ulewie dotarliśmy do Przełęczy Orłowicza i nikt już nie myślał o dalszych wspinaczkach - po coraz bardziej śliskich ścieżkach skierowaliśmy się w dół do Wetliny.
Gdy - bardziej zsuwając się i zjeżdżając niż schodząc - w końcu dotarliśmy do Wetliny, deszcz już właściwie ustał, a nawet gdzieniegdzie prześwitywało słońce. Wyglądaliśmy tak uroczo jak to tylko możliwe po takiej wędrówce, a moje buty schły chyba jeszcze przez dobre dwa dni potem ;). W sumie to chyba do dzisiaj ich do końca nie doczyściłam... ;P
A gdy pogoda nie pozwala już na dalsze wędrówki, to pozostaje tylko testowanie lokalnych piw i wieczór z książką. W ciągu urlopu przeczytałam kilkanaście tomów ze "Świata dysku" Pratchetta... i muszę przyznać, że bardzo mi odpowiadały takie wieczory ;).
" class="posthref" data-href="http://direction-sweden.blogspot.com/2016/09/rzuc-wszystko-i-jedz-w-bieszczady-2.html" target="_blank">Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady (2)
Direction: Sweden!
Moja wakacyjna przygoda dobiegła końca. Od tygodnia jestem znów w domu, na swoim, przyzwyczajam się na nowo do zapełniającego się w nieokiełznanym tempie kalendarza, przestawiam się na niewakacyjne rutyny, więcej czytam, więcej piszę, ale w zasadzie za takim rytmem i za ludźmi z nim związanym zdążyłam już zatęsknić. Dziś mam dla Was fotorelację z jednej z moich ostatnich tegorocznych wakacyjnych wycieczek.
 
 
Do Marstrand wybraliśmy się "tak po prostu", nie wczytując się specjalnie w przewodnik, który wprawdzie zabrałam ze sobą do plecaka, nie wertując wcześniej za wiele w internecie i nie nastawiając się specjalnie na konkretne zwiedzanie. Chcieliśmy po prostu ruszyć poza Göteborg, pospacerować w słońcu, nacieszyć się jeszcze pobytem na zachodnim wybrzeżu.
 


Marstrand to miasteczko, które liczy sobie niewiele ponad 1300 mieszkańców, ale szczyci się tym, że w sezonie staje się "stolicą jachtingu" i że na jednego mieszkańca przypada tu prawdopodobnie najwięcej łodzi na świecie. Miasteczko położone jest na wyspach, więc do centrum trzeba dostać się promem - przeprawa trwa w mgnieniu oka, a prom linowy kursuje co kilka minut.






Marstrand często przedstawia się jako miasto snobów, spędzających tu swoje wakacje w drogich willach. W Marstrand znajduje się Societetshuset, lokal, w którym w XIX wieku spędzała czas śmietanka towarzyska, a dziś organizowane są tam przyjęcia, wesela, bale czy firmowe bankiety.
 








Nas dużo bardziej niż wille zainteresował szlak turystyczny, ciągnący się od kąpieliska, przez wąski przesmyk Nålsögat (Ucho igielne), przez który trzeba przedostać się bokiem(!), aż po długi odcinek, kiedy wędruje się po skałach - można zachwycać się czystą wodą, grą promieni słońca na falach i wiatrem we włosach!








 
 






  


Największą atrakcją Marstrand jest granitowa twierdza Carlsten, której historia sięga XVII wieku i która w XIX wieku uważana była za jedną z najsilniejszych w Europie. Najsłynniejszym więźniem z lochów twierdzy był niewątpliwie Lasse-Maja, złodziej nazywany czasem szwedzkim Robin Hoodem, który w swojej przestępczej działalności przebierał się za kobietę.




 
Bardziej niż na oglądanie monumentalnej, złowieszczo wyglądającej twierdza mieliśmy ochotę na przytulne uliczki i drewniane domy - nie zabrakło więc okazji do przyglądania się wystawionym w oknach bibelotów (planuję poświęcić im wkrótce osobny wpis) czy wypatrywania lusterek w oknach, które mieszkańcom służą do podpatrywania, co dzieje się na ulicy. A koniec wycieczki i zbliżający się koniec wakacji uczciliśmy odświętną fiką.
 










 
 
" class="posthref" data-href="http://szwecjoblog.blogspot.com/2016/09/marstrand-wakacyjnie-zdjecia.html" target="_blank">Marstrand wakacyjnie [zdjęcia]
Szwecjoblog - blog o Szwecji
Wystawa Po prawdże to piękny sztatek beł o statku Wilhelm Gustloff w Utvandrarnas hus w Växjö (2016.06.11 - 2017.01.29)
Wystawa Meli Yerki w galerii KAMARADE w Sztokholmie (2016.04.22 - 2016.06.12)
Prace Ewy Partum na wystawie Att ge tomrummet mening w Växjö konsthall (2016.05.20 - 2016.08.21)
Świętuj z nami Europejski Dzień Języków! (26 września 2016)


Odwiedza nas 114 gości
oraz 2 użytkowników.


2016-09-03 Polski dzień na Hötorgsterrassenhttps://t.co/phaLnnJ8uz
2016-09-24 Polska sobota stylu i smaku w Sztokholmiehttps://t.co/9dvbgLtO1q
2016-08-20 Wernisaż wystawy sztuki graficznej studentów ASP w Łodzihttps://t.co/TXzCZ2ovl1
2016-08-13 Wernisaż wystawy malarstwa Tomasza Omelkohttps://t.co/NzAr5zzWhS
2016-08-27 Polska Impreza V.I.P.https://t.co/BhV2au32Oq
Wiecej
Administracje mieszkaniowe - Skärholmen
Lekarz/brak personu
Dom w Szwecji - na sprzedaż
Trump for president
Bezpieczne zakupy na Blocket.se, Możliwe?
poznam kobiete na reszte zycia
Inwestycja w przyszłość czy naiwność? Reporter TVN24 w imigranckiej dzielnicy Sztokholmu
Szwedzi: Polska ma najlepsze plaże w Europie. "A Sopot to zielona oaza"
Niezwykła rodzina Wołodarskich
Były Rzecznik Praw Ofiar w szwedzkim areszcie. Organizował prostytucję?
Dwóch Polaków zginęło w wypadku na budowie w Sztokholmie
Andrzej Piaseczny z zespołem - koncert w Malmö
Między łóżkami - przedstawienie teatralne
Gdy kota nie ma - przedstawienie teatralne
Więcej









 

© Jacek Ture Nadzin
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci